wtorek, 31 grudnia 2013

Życzenia+ krótkie opowiadanie.

 Siemanko. Chciałabym wam wszystkim życzyć Szczęśliwego, Nowego Roku. Coś mnie naszło żeby napisać krótkie opowiadanie. Oto ono. Są bohaterowie. Powiem, że to jakby opowieść o mnie. Stąd wzięło się imię Evelyn, a Charlotte( imię zmyślone), to moja przyjaciółka. Max( imię zmyślone) to jej młodszy brat. 
 ------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Bohaterowie
Imię- Evelyn
Nazwisko-Harris
Wiek- 18 lat
Ksywki- Eve (Iw), Lyne (Lajn)
Imię- Charlotte
Nazwisko- Wood
Wiek- 18 lat
Ksywki- Charlie (Czarli)
 Imię- Max
Nazwisko- Wood
Wiek- 16 lat
Ksywki- Maxi
I R5
 -------------------------------------------------------------------------------------
 Las Vegas, 27 grudnia, 20.00
~~Narrator~~
- Po co tu przyszliśmy?- zapytała Charlotte swojej przyjaciółki.
- Chodźcie.- powiedziała Evelyn i pociągnęła swoich towarzyszy pod klub. 
- Mam ważniejsze sprawy niż imprezowanie.- oznajmił Max.
- Słuchaj koleś. Ratuje ci tyłek, więc rób co mówię. Jasne?- zdenerwowała się Eve.
- A mam wybór.- zapytał szesnastolatek.
- Nie. Wchodzimy do środka. Wy siadacie przy jakimś stoliku, a ja spróbuje zdobyć kasę.
- Dobra. powiedziała Charlie.
Evelyn była ubrana tak, a Charlotte tak. Weszli do środka i się rozdzielili. Evelyn ruszyła do stołu do gry w pokera. Dołączyła się do gry. Wokół stolika zebrało się wiele osób. Między nimi była pewna piątka. Wszyscy dziwili się, że ta młoda dziewczyna wygrywa. Gra skończyła się po godzinie. Evelyn miała dwa razy więcej pieniędzy niż potrzebne było Maxowi. Evelyn odeszła od stolika i po kryjomu podała brunetowi połowę zarobionych pieniędzy. Ten wyszedł z klubu. Nastolatkowie nie wiedzieli jednak, że ktoś im się przygląda. Evelyn i Charlotte postanowiły zostać w klubie. Rozmawiały jakiś czas. 
~~Riker~~
Przyglądałem się dziewczynom siedzącym stolik dalej. Moi bracia również. Tylko Ratliff był zajęty rozmową z moją siostrą. Nagle do dziewczyn podszedł jakiś facet. Wyglądał jakby był w moim wieku. Usłyszałem ich rozmowę, a raczej żądanie mężczyzny.
- Słuchaj mała, albo dasz mi kasę, albo pożałujesz.-powiedział zdenerwowany.
- Jakim prawem mi rozkazujesz?- zapytała dziewczyna wstając.- Nie mam zamiaru oddawać ci moich pieniędzy. Nie moja wina, że jesteś słaby w tą grę.
Chłopak uderzył dziewczynę w twarz, a ta upadła na fotel i zemdlała. Bez namysłu wstałem i podszedłem do kolesia. Walnąłem go z pięści w nos. Poczułem, że jest pod wpływem alkoholu. Rzucił się na mnie i tak zaczęła się nasza walka. Kątem oka widziałem, że ktoś zadzwonił na policję. Rydel i towarzyszka poszkodowanej usiłowały ją obudzić. Nie udawało im się to więc zadzwoniły na pogotowie. Chłopcy próbowali nas rozdzielić, ale nie przerywaliśmy. Ten koleś zasłużył. Do klubu wbiegła policja. Zabrała w faceta i przesłuchali mnie i kilka innych osób. Pojechali. Po kilku minutach przyjechała karetka. Zabrali dziewczynę. Jej przyjaciółka prosiła by mogła pojechać razem z nią jednak oni się nie zgodzili. Odjechali, a my podeszliśmy do dziewczyny.
- Możemy cię podwieźć.-powiedziała moja siostra.
- To miłe, ale chyba pójdę na nogach.- oznajmiła dziewczyna.
- Nie wygłupiaj się. Jest 22.00.- powiedział Ross.
- Chodź. Nic ci nie zrobimy.- zaśmiałem się.
Po półgodzinie byliśmy na miejscu. Weszliśmy do szpitala. Czekaliśmy jeszcze pół godziny. Potem musieliśmy wracać do hotelu. Charlotte została. Gdy wychodziliśmy zauważyłem, że dziewczyna się budzi. Otworzyła oczy i spojrzała na mnie lekko zdziwiona. Zamknąłem drzwi. Gdy byliśmy w hotelu spakowałem swoje rzeczy, ponieważ jutro mieliśmy wracać do Los Angeles.
Los Angeles, 28 grudnia, 15.30
~~Evelyn~~
Zaraz gdy wyszłam ze szpitala musieliśmy wrócić do Los Angeles. Obecnie siedziałam na plaży z Charlie. Spojrzałam na dziewczynę. Przez jakiś czas nie spuszczała z czegoś oczu. Spojrzałam w tamtą stronę i zauważyłam szóstkę nastolatków. Wśród nich poznałam chłopaka ze szpitala. 
- Charlie, czemu oni byli z tobą w szpitalu?- zapytałam przyjaciółki.
- Zawieźli mnie do szpitala. Ten blondyn w niebieskiej koszuli pobił tego, który cię uderzył.
Jeszcze jakiś czas przyglądałam się mu aż zobaczył, że ktoś na niego patrzy. Odwrócił się i spojrzał na nas. Moja przyjaciółka widząc jego minę, pociągnęła mnie za rękę i ruszyła w ich kierunku.
- Hej, pamiętacie nas?- zapytała.
- Jasne. Jestem Rydel, a wy?
- Jestem Charlotte, ale mówcie mi Charlie, a to jest Evelyn.
- Miło mi poznać. To Ellington, ale mówcie mu Ratliff, to Riker, Rocky, Ross i Ryland.- mówiąc to pokazywała na poszczególnego z chłopaków.
Spędziliśmy mnóstwo czasu i zaprzyjaźniliśmy się.
       
         Miesiąc później.
Minął miesiąc, a my staliśmy się najlepszymi przyjaciółmi. Spędzaliśmy razem każdą wolną chwilę (Max też). Najbardziej z chłopaków zaprzyjaźniłam się z Rikerem, a Charlie z Rossem. Oni, a także Rydel i Ratliff mieli się ku sobie. Niestety R5 musiało wyjechać na trzy miesiące do rodziny. Odwieźliśmy ich na lotnisko. Pożegnaliśmy się z wszystkimi. Oni wsiedli już do samolotu. Ja musiałam pożegnać się jeszcze z Rikerem. Przytuliliśmy się z całej siły. Gdy skończyliśmy się przytulać Riker zrobił coś czego się nie spodziewałam. Po prostu mnie pocałował. Trwalibyśmy w pocałunku dłużej, ale ktoś nam przerwał. Tym kimś była stewardesa.
-Nie ważne co się stanie, nie ważne czy się zakochasz, proszę cię o jedno, nie zapomnij o mnie- powiedział i wsiadł do maszyny.

niedziela, 29 grudnia 2013

Happy Birthday Ross!!!!!!

Jak sam tytuł wskazuje, dziś urodziny obchodzi Ross Lynch. Życzymy mu wszystkiego najlepszego!!!!!!!!!!! Teraz kilka zdjęć naszego solenizanta.







Jeszcze raz wszystkiego najlepszego.
Efelin♥

piątek, 27 grudnia 2013

~~Coś o czym pisałam pod dwódziestym rozdziałem~~

No więc. Mam zamiar założyć jeszcze jednego bloga. Blog ten będzie o Vanessie. Ona będzie główną bohaterką, ale R5 też będzie tam występowało. Również będą bohaterami pierwszoplanowymi. Będą też inne osoby. Czasem (albo często) będę nawiązywać do Polski. Na razie nie powiem,do którego konkretnie miasta. Wszystko w swoim czasie. To będzie inna historia. Za chwilę zamieszczę ankietę, w której zapytam kiedy mniej, więcej mam zacząć bloga.  Dobra. To na razie tyle. Prawdopodobnie będę jeszcze o tym pisać.
Efelin♥

PS-Zapraszam do czytania rozdziału nr 20, który jest poście pod spodem.

|
|
|
|
|
|
|
\\\///
\\//
\/

Rozdział 20


Rozdział 20
*Oczami Rikera*
Wróciłem do bramy gdzie czekali na mnie moi bracia. Po ich minach domyśliłem się, że wszystko widzieli. Ruszyliśmy w milczeniu do domu. Gdy doszliśmy na miejsce otworzyłem drzwi. W salonie usłyszałem krzyki Rydel. Domyśliłem się, że chce uciec Ellingtonowi. Udałem się tam razem z chłopakami. Gdy weszliśmy do pomieszczenia zastaliśmy Ratliffa, który trzymał moją siostrę przerzuconą przez ramię (wiecie o co chodzi- Efelin♥).
- Ratliff postaw mnie.- krzyczała Rydel.
- Nie mam takiego zamiaru mała.
- Ross idź po aparat.- szepnął Rocky.
Blondyn pobiegł i po chwili wrócił z kamerą w ręku.
- Rób im te zdjęcia puki nas nie widzą.-szepnął Ryland.
Ros zaczął pstrykać foty. Trwało to dobre kilka minut, aż Rydel nas zobaczyła.
- Ratliff, przez ciebie zapewne za jakieś pięć minut pojawimy się na twitterze i facebooku.
- Oooo tak.- zaśmiałem się.
- Rocky, łap aparat!-krzyknął rozbawiony Ross.   
Chłopak pobiegł do swojego pokoju z aparatem i zamknął się na klucz. Wrzucił zdjęcia na facebooka i twittera. Dopiero gdy skończył otworzył drzwi. Wtedy całą piątką wpadliśmy do środka .
- A może pokaż im co wrzuciliśmy wczoraj.-zaśmiał się Ross.
- Dobry pomysł.-odpowiedział szatyn i pokazał wszystkim nagranie.
Było na nim widać jak Rocky popycha Ratliffa, a on upada na Rydel, a temu wszystkiemu przyglądam się ja i Van (porąbane zdanie- Efelin). Rydel i Ell zaczęli krzyczeć na Rossa i Rockiego jednocześnie ich dusząc.
- Kameruj ich.-szepnąłem do Rylanda.
- Wyładował się.- odpowiedział.
- Akurat teraz? Dobra idę do siebie.
Udałem się do swojego pokoju zamknąłem się na klucz by nikt mi nie przeszkadzał.To jednak na nic się zdało, bo po chwili do drzwi ktoś zapukał.
- Riker, otworzysz?- zapytała Rydel.
- Nie.- burknąłem.
- Otwieraj albo zawołam Ratliffa.- powiedziała mniej łagodnie.
- Ktoś mnie wołał?- zapytał szatyn.
- On nie chce otworzyć.
- Może ma jakiś powód.
- Chce się dowiedzieć co się tam działo!- krzyknęła Rydel.
- Ok. Czyli mam otworzyć te drzwi?- zapytał.
- Nie trzeba. Sam otworzę.- sprzeciwiłem się.
Otworzyłem drzwi i wpuściłem ich do środka.
- Co chcecie wiedzieć?
- Co się tam działo, bo chłopaki udają, że nic nie wiedzą.-poskarżyła się moja siostra.
Oparłem się o drzwi i zacząłem mówić.
- Vanessa kazała nam czekać przy bramie. Ale jak już była przed drzwiami to poszedłem za nią i schowałem się pod schodami. Oni zaczęli się kłócić. W końcu nie wytrzymałem i się wtrąciłem. On ją dotknął tam gdzie nie powinien. Zauważyłem, że nie jest z tego zadowolona i tak jakoś wyszło, że powiedziałem, że jestem jej chłopakiem. On nie uwierzył więc ją pocałowałem. Kazałem mu iść, ale zanim poszedł jeszcze mi groził. Później Vanessa na mnie krzyczała. Dowiedziałem się, że mnie nienawidzi.-skończyłem swój monolog.
Zsunąłem się po drzwiach i spojrzałem na siostrę, i przyjaciela.
- Od początku czułem, że coś jest nie tak z tym Mitchellem, ale Rydel mi nie wierzyła.
- Zamknij się Ratliff.-ochrzaniła go Delly.- Podoba ci się?- zapytała mnie.
- Ale kto?-zapytałem zdziwiony.
- Vanessa.
- Co?? Ja... Ten... Idę coś zjeść.-palnąłem.
- Nie wyjdziesz stąd póki nie powiesz nam całej prawdy.- zaśmiał się złowieszczo Ellington zamykając drzwi na klucz.
- Dobra! Podoba mi się!!! Zadowoleni?!
- Nie musisz tak krzyczeć.-zaśmiała się Rydel.- Wreszcie się przyznałeś.
- To ty wiedziałaś?-zdziwiłem się.
- Odkąd miałeś jedenaście lat.-przyznała.
- A ja domyśliłem się gdy zobaczyłem jak ją przytulasz.- oznajmił Ratliff.
Byłem pod wrażeniem. Nie spodziewałem się tego po Ellingtonie.
- Serio??- zapytałem.
- Może tego po mnie nie widać, ale szybko się orientuje w sprawach miłosnych.
- To zrób coś, żeby Ross i Laura byli razem.- zaśmiała się Rydel.
- Da się zrobić, madame.-powiedział.
Ryd miała minę pt. ,,What?".
- Ell, możesz mi oddać klucz?
- Jasne. Trzymaj.-powiedział i podał mi przedmiot.
- Poczekajcie tu na mnie, za chwilę przyjdę.-oznajmiłem.
W głowie miałem plan zemsty. Wyszedłem z pokoju i zamknąłem ich na klucz.
- Riker? Co ty robisz?- krzyczała Rydel.
- Wykorzystałem to, że Ratliff nie umie otwierać zamkniętych drzwi od środka i was zamknąłem. To wasza kara.-zaśmiałem się złowieszczo.
- Jak stąd wyjdę, to uduszę cię własnymi rękami!- krzyknęła moja siostra.
- Miłej randki. Otworzę was rano.
- Co? A gdzie my mamy niby spać?- zapytał Ellington.
- Na łóżku.-odpowiedziałem jakby to było oczywiste.
- Razem??- krzyknęli oboje.
- Tak.
Poszedłem do salonu. Tam siedzieli moi bracia.
- Podoba ci Vanessa?- zapytał Ross.
- Co?
- Słyszeliśmy.-oznajmił Ryland.
- To po co się pytacie?
- Bo nie wiedzieliśmy jak ci powiedzieć, że jej powiemy.- zaśmiali się szaleńczo.
- Jak jej powiecie to ja powiem Laurze, Stefanie i Peyton, że się w nich bujacie.
- To... Nie... Idę coś zjeść.-powiedzieli w tym samym momencie.
- Wiem, że wam się podobają. I przy okazji powiedziałem to samo gdy Ryd mnie zapytała o Van.
- A gdzie jest Rydel i Ellington?-zapytał Ross.
- Zamknąłem ich u mnie w pokoju. Za karę.-powiedziałem.- Wypuszczę ich dopiero rano.
- To gdzie oni będą spać?- zapytał Rocky.
Wszyscy spojrzeliśmy na niego z miną ,, Serio Rocky? Serio?".
- Razem??-krzyknął.
Kiwnęliśmy tylko głowami na ,,tak". Spojrzałem na zegarek. Była 15.47. Postanowiliśmy obejrzeć telewizję. Akurat leciała jakaś komedia. Oglądając zapomniałem o swoich problemach.

*Oczami Vanessy* (po odejściu chłopaków)
Laura widziała i słyszała całe zajście, więc nie miałam po co kłamać. Rozmawiając o wszystkim Lau zadała mi pytanie, którego się nie spodziewałam. 
- Podobał ci się ten pocałunek.
- Skąd ci to przyszło do głowy. Przestań zadawać mi takie głupie pytania.-oznajmiłam i wyszłam z pomieszczenia. Powoli ruszyłam do salonu. Gdy już tam byłam zaczęłam pisać SMS-a. Po chwili usłyszałam, że już doszedł. Uśmiechnęłam się pod nosem. Włączyłam telewizję i zaczęłam oglądać jakąś komedię, 
*Oczami Laury*
Gdy Vanessa wyszła dostałam SMS-a. Zdziwił mnie fakt, że jest od niej. Ale jego treść mnie ucieszyła. Była taka: ,, Oczywiście, że mi się podobało. ;) Ale nie powinien tego robić. >_<." Poszłam do salonu gdzie była moja siostra.
- Serio?-zapytałam.
- Serio, ale go nienawidzę.-odpowiedziała.
- Znowu?-zapytałam znudzona. 
- Gdyby mnie nie pocałował byłoby dobrze.-uśmiechnęła się.
Ja jej czasem nie rozumiem. Usiadłam koło niej i zaczęliśmy oglądać film. 

*Oczami Ratliffa*
Już od dwóch godzin siedziałem z Rydel w pokoju Rikera. Blondynka cały czas chodziła zdenerwowana po pokoju.
- Uspokoisz się wreszcie?- zapytałem wkurzony.- Mi również nie podoba się to, że muszę siedzieć z tobą w pokoju zamiast na przykład grać na konsoli z chłopakami, ale nie wariuję tak jak ty.
Spojrzałem na dziewczynę i dopiero teraz zrozumiałem co powiedziałem. Po policzku Rydel popłynęła łza, ale szybko ją starła. Pobiegła do łazienki Rikera i zamknęła się na klucz. Usłyszałem cichy płacz. Podbiegłem do drzwi i zapukałem. 
- Rydel, przepraszam. Nie chciałem tego powiedzieć. 
- Ale powiedziałeś. 
- Rydel, proszę otwórz drzwi.
- Odczep się człowieku!!-krzyczała przez łzy. 
Załamałem się. Nie chciałem jej doprowadzić do płaczu. 
- Rydel otwórz, albo sam otworzę.
- Nie potrafisz. Nie masz przy sobie swoich ,,narzędzi''. 
- Chcesz się przekonać?- zapytałem, ale nie usłyszałem odpowiedzi. 
 Wziąłem się więc do pracy. Po dziesięciu minutach otworzyłem drzwi. Wszedłem do środka i zastałem Rydel siedzącą pod ścianą między półką, a prysznicem. Podszedłem. Dziewczyna wstała. Była oparta o ścianę. Podszedłem bliżej. Dzieliło nas kilka centymetrów.
- Wybacz Delly.- szepnąłem i starłem dłonią ostatnią łzę z jej policzka. Dopiero teraz uzmysłowiliśmy sobie jak blisko siebie stoimy. Spojrzeliśmy sobie w oczy. Pierwszy raz poczułem coś czego nie umiem opisać.
------------------------------------------------------------------
Cześć. Dziś rozdział dodaje w terminie. Brawa dla mnie. Dawno nie dodawałam nic w określonym czasie, ale to wcale nie jest takie proste. Jestem w szóstej klasie. Ostatni rok z moją klasą. Przed przerwą świąteczną pisaliśmy próbny test kompetencji. Wyszedł mi bardzo dobrze (38/40). Teraz postaram się pisać co tydzień, a jeśliby mi się to nie udało będę was informować. Jest jeszcze jedna sprawa, ale o tym później. W osobnym poście. Mam nadzieję, że święta minęły wam wesoło. To tyle. 
Efelin♥ 


poniedziałek, 23 grudnia 2013

~Wesołych Świąt~

Hej. Z okazji, że jutro Wigilia chciałabym życzyć wszystkim wszystkiego najlepszego z okazji Świąt Bożego Narodzenia i Szczęśliwego Nowego Roku. 

Mikołaja w kominie, prezentów po szyję.
Dwa metry choinki, cukierków trzy skrzynki.
Przed domem bałwana, sylwestra do rana.
Pysznej wigilijnej kolacji i mnóstwa atrakcji.


Życzy Efelin♥

piątek, 20 grudnia 2013

Rozdział 19

Rozdział 19

*Oczami Vanessy*
          Pojechałam do kilku sklepów i zamówiłam wiele rzeczy. Wróciłam do domu. Z godzinę miała przyjechać ciężarówka. Zadzwoniłam do Rydel, by powiedzieć, żeby Ell dziś do nas nie przychodził. Kazałam Laurze wyjść gdzieś. Umówiła się więc z przyjaciółkami i poszły na kręgle. Zostałam sama. Po kilku minutach przyjechała ciężarówka. Dwóch mężczyzn zaniosło wszystkie meble i inne rzeczy do jednego z pustych pokoi. Wzięłam z tamtąd puszki z czarną i zieloną farbą i zaniosłam je do pokoju Ratliffa. Później poszłam do garderoby się przebrać. W końcu wybrałam. Wróciłam do pokoju Ella i zaczęłam malować ściany, ale zrozumiałam, że sama nie dam rady. Postanowiłam zadzwonić po pomoc, a mówiąc pomoc chodzi, o któregoś z Lynchów. Wybrałam numer Rockiego.
R- Hej.
V- Hej Rocky. Masz czas? Potrzebuje pomocy.
R- Niestety nie.
V- A Ross?
R- Nie ma go, ale Riker umiera z nudów. haha.
V- Dlaczego zawsze on ma czas?
R- Tak jakoś. heh. Po co ci pomoc?
V- Muszę pomalować pokój Ratliffa, ale sama nie dam rady.
R- Aha. To co? Riker ma przyjść?
V- No nie wiem.
R- Serio Van? Przecież potrzebujesz pomocy.
V- No dobra. Niech przyjdzie.
R- Ok. Powiem mu. Na pewno się ucieszy.
V- Ok. Zaraz, co??
R- Yyy. Paaa.
Po tych słowach Rocky się rozłączył. Dalej nie wiem o co mu chodziło. Pozostało mi tylko czekać na przyjście Rikera.
*Oczami Rikera*
Siedziałem sobie i umierałem z nudów. Nagle stanął przede mną uśmiechnięty Rocky.
- Siema stary. Lubisz pomagać. A tym bardziej lubisz pomagać ładnym dziewczynom, nie?
- No, a co?
- Musisz pomóc Van w malowaniu.
- Ok!!!- krzyknąłem i aż podskoczyłem.- Idę się przebrać.- dodałem i pobiegłem do pokoju. Ubrałem się tak. Potem ruszyłem do domu Marano. Zadzwoniłem dzwonkiem. Po chwili Van mi otworzyła. 
- Hej.- przywitałem się.
- Hej.- odpowiedziała i wpuściła mnie do środka.
Poszliśmy do pokoju Ella. Vanessa pokazała mi jak będziemy malować. Wzięliśmy się do roboty. Oczywiście nie obyło się bez chlapania farbą. Skończyliśmy o 16.05. Byliśmy cali ubrudzeni.
*Oczami Vanessy*
- Idź na dół, a ja się przebiorę.-powiedziałam gdy skończyliśmy sprzątać.
Poszłam do garderoby i ubrałam się tak. Gdy skończyłam zeszłam do salonu gdzie miał na mnie czekać Riker. To dziwne, że go nie lubię a spędzam z nim dość sporo czasu. Jeśli nic nie zepsuje to może znowu się zaprzyjaźnimy. Razem z blondynem wyszliśmy z domu. Postanowiłam przejść się do Lynchów. Musiałam pogadać  Rydel i Ellem. Po pięciu minutach doszliśmy do domu chłopaka. Weszliśmy do środka. Udaliśmy się w stronę salonu gdzie było całe rodzeństwo Lynch i Ell,. Gdy weszliśmy wszyscy popatrzyli na nas. A dokładniej na Rikera.
- Idę się przebrać - powiedział widząc miny rodzeństwa.
Przywitałam się z wszystkimi i zaczęliśmy oglądać jakiś film. Po chwili wrócił Riker ubrany w to.
- Dalej nie wiem co on ma z tymi koszulami- szepnęła mi do ucha Rydel.
Zaczęłyśmy się śmiać. Rikera zdziwiło nasze zachowanie. Po chwili usiadł między mną, a Rydel i objął nas ramionami domyślając się, że z niego się śmiejemy. Jeszcze bardziej zaczęłyśmy się śmiać , ale on to zignorował. Siedział dalej obejmując nas i oglądając film. Ściskał coraz mocniej.
- Ał! Riker!- krzyknęłyśmy razem z Rydel.
- O co chodzi?- udawał głupka.
- Jak się tak przytulasz to boli.- powiedziała Rydel.
- Serio? Nie wiedziałem.- powiedział bardzo przekonująco.
Co jak co, ale dobry z niego aktor. Przytulił nas mocno.
- Ał. O co ci chodzi?- zapytałam.
- Z czego się śmiałyście?
- Z twojej koszuli.- powiedziała Rydel.
- A co z nią nie tak?
- Bo zastanawiałyśmy się z Van czemu cały czas nosisz koszule.
Riker się zarumienił.
- Em... No po prostu tak lubię... No.- powiedział.
- Nie sądzimy, że nie lubisz, ale na pewno jest jeszcze jakiś powód.- dociekałam.
- Nie ma.- powiedział.
Po jego minie widziałam, że nie chce o tym mówić więc skończyłyśmy temat. Spojrzałam na zegarek.
- Muszę już iść.- powiedziałam wstając.
- Oszalałaś?! Nie puszczę cię tak późno samej do domu!- krzyknął Riker.
- Ale ja muszę iść.- tłumaczyłam mu.
- Nie, nie musisz. Dziś zostajesz na noc u nas.- powiedział stanowczo.
- Ale co na to wasi rodzice?- zapytałam.
- Nie ma ich.- dołączyła do niego Delly.
- No, ale...
- Nie ma żadnego ,,ale".- nie dali mi dokończyć.
Chodź, pokażę ci pokój, w którym będziesz spała.- Riker pociągnął mnie za rękę.- Rydel, daj jej jakąś piżamę.
Poszliśmy do jakiegoś niebieskiego pokoju.
- To rozgość się. Rydel pewnie zaraz przyjdzie.-powiedział i wyszedł.
Usiadłam na łóżku i zaczęłam się rozglądać. Po chwili do pokoju ktoś zapukał.
- Proszę.- powiedziałam.
Do pokoju weszła uśmiechnięta Rydel.
- Tu masz piżamę. Mam pomysł. Przebierz się, i pójdziemy do salonu coś pooglądać. Ja też idę się przebrać. Zaraz tu przyjdę. Przebrałam się w to.
Po chwili do pokoju weszła Rydel ubrana tak.
- To co idziemy na dół?- zapytała.
- Jasne. 
Poszłam do salonu, a Ryd udała się do kuchni. Po chwili wróciła z dwoma talerzami jajecznicy. Delly włączyła super film. Zjadłyśmy kolację. Po chwili do salonu wpadli Ell i Riker w samych bokserkach.
- Co znowu?- zapytała Rydel.
- Rocky goni Ellingtona.- powiedział Rik.
- A ty co?
- On mi pomaga.-powiedział Ell.
Do pokoju wbiegł Rocky. Wykorzystując to, że Ell go nie widzi popchnął go, a Ratliff wylądował na Rydel. Przez chwilę patrzyli na siebie jak zahipnotyzowani, ale w końcu się obudzili i zarumienili. Ellington wstał z Rydel, a potem pomógł jej. Chłopcy wyszli i znowu zostałyśmy same.
- To co? Idziemy spać?- zapytała Delly.
- Jasne.
- A może będziesz spała ze mną w pokoju. Mam bardzo wygodne materace.
- Świetny pomysł.
Poustawiałyśmy materace w pokoju Ryd i położyłyśmy się na nich. Przed zaśnięciem długo rozmawiałyśmy.
          Następnego dnia
Rano obudziłam się równo z Delly. Przebrałyśmy się i poszłyśmy do kuchni zrobić tym szaleńcom śniadanie. Gdy skończyłyśmy, do kuchni wparowali chłopcy przyciągnięci zapachem naleśników. Usiedliśmy do stołu zjedliśmy. Spojrzałam na zegarek. Było dość późno i powinnam wracać do domu. Już miałam wstać gdy nagle zadzwonił mój telefon.
ROZMOWA TELEFONICZNA
Laura- Van, to ty?
Vanessa- Coś się stało?
L- Przyjdź. Mitchell dobija się do drzwi i krzyczy.
V- Co?? Jak to Mitchell??
L- No, Mitchell. Wracaj szybko.
V- Dobra, już idę.
L- Nie, jednak nie wracaj. On jest zdolny do wszystkiego.
V- Muszę. Nie mogę pozwolić by ci coś zrobił.
L- To ucieknę tyłem.
V- Nie, już idę.
(Koniec rozmowy)
Pobiegłam do salonu gdzie byli wszyscy.
- Muszę szybko wracać do domu. On tam... on stoi... Laura dzwoniła!-krzyknęłam.
- Mitchell?- krzyknęli wszyscy.
- Takkk!!!
- Idziemy z tobą!!-krzyknęła Rydel.
- Tak idziemy, ale ty zostajesz siostra.-powiedział Riker.
- Co? Czemu??
- Bo jesteś moją młodszą siostrzyczką i jak ci się coś stanie to będzie moja wina i powiem Rockiemu, żeby mnie udusił.
- Nie obchodzi mnie to.-krzyczała Rydel.
- Ryland, zostajesz z nią.- Riker był niebłagany.
- Przecież dobrze wiesz, że nie potrafię jej przypilnować. Ucieknie mi.- powiedział najmłodszy.
- Ja mogę z nią zostać.-oznajmił Ratliff.
- Ok, to my idziemy.- powiedział Rocky.
Zanim wyszliśmy usłyszałam jeszcze , że Ellington mówi do Rikera ,, Jak się nie będzie chciał od niej odczepić to masz mu mocno przywalić. Za mnie, za siebie i za chłopaków." Odpowiedzi jednak nie usłyszałam. Ruszyliśmy szybko do mojego domu. Powiedziałam chłopakom, żeby poczekali na mnie obok bramy wjazdowej tak, by Mitchell ich nie widział. Jednak nie wiedziałam, że ktoś idzie za mną. Podeszłam do drzwi frontowych gdzie stał brunet.
- Czego tu szukasz?!- krzyknęłam.
- Ciebie.-odpowiedział.- Musimy porozmawiać.
- Nie mamy o czym!- odpowiedziałam.
- Właśnie, że mamy!- powiedział i podszedł bliżej.   
- Właśnie, że nie macie.-usłyszałam za sobą męski głos.
Gwałtownie się obróciłam stając jednocześnie tuż obok Mitchella. Przede nami stał Riker.
- Nie będziesz mi rozkazywał.- powiedział zdenerwowany Mitchell.
Przysunął się do mnie bliżej i dotknął poniżej pasa (tam gdzie nie powinien). Rik to zauważył i popchnął go do tyłu.
- Zostaw ją!- krzyknął Riker.
- Bo co?!- zapytał Mitchell.
- Bo ona jest ze mną.-powiedział blondyn.
Dobrze, że nie widzieli mojej miny.
- Coś nie wierzę.- oznajmił Mitchell.
- Nie wierzysz? To patrz.- powiedział Riker i mnie pocałował.
Po kilkunastu sekundach skończył.
- A teraz wynoś się stąd.- oznajmił.
- Jeszcze się policzymy Lynch!-krzyknął zanim odszedł.
- Co to było??!!-krzyknęłam.
- Tak jakoś wyszło.-powiedział chłodno.
- Jesteś gorszy niż myślałam. Nienawidzę cię. Idź sobie.
Słysząc moje słowa poszedł ze spuszczoną głową. Weszłam do domu gdzie była zszokowana Laura.
----------------------------------------------------------------------
Hej. Co u was? Dawno nie było rozdziału i za to przepraszam. Myślę, ze teraz dam radę napisać rozdział w terminie. Życzę wszystkim wszystkiego najlepszego z okazji Świąt Bożego Narodzenia. Jeszcze raz pzrepraszam.
Efelin♥
 

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Informacja dot. rozdziału.

Cześć, chciałam was tylko poinformować, ze rozdział będzie najprawdopodobniej 20.12. Przykro mi, ale mam dużo na głowie. No to tyle. Wybaczcie. ;)
Efelin♥