Hej. To nie rozdział. Dziś urodziny obchodzi Vanessa Marano. Wszystkiego najlepszego. Oto kilka jej zdjęć.
czwartek, 31 października 2013
piątek, 25 października 2013
Dziękuje wam wszystkim
Hej. Więc tego posta piszę, ponieważ chciałam WAM wszystkim podziękować za ponad 3200 wyświetleń. Dziękuje WAM. JESTEŚCIE NAJLEPSI. Gdyby nie WY to nie wiem co by było :) heh.
Efelin♥
Efelin♥
Rozdział 13
Rozdział 13
*Oczami Vanessy*
Następnego dnia
Następnego dnia wstałam o 7.00. Poszłam do łazienki. Tam umyłam się i ubrałam w to. Bo było ciepło.
Poszłam do kuchni. Zastałam tam mamę i tatę. Akurat jedli omlety. Wzięłam swoja porcję i usiadłam obok nich. Tak dawno nie mieliśmy czasu porozmawiać. Zaczęliśmy rozmowę. Pytali się co się działo przez te kilka dni. Opowiedziałam im. Wiedzą, że mam przyjaciół. Niestety nie mogę powiedzieć im nazwiska. Gdy zjadłam włożyłam talerz do zmywarki i poszłam do swojego pokoju. Po chwili zadzwoniła moja komórka. Okazało się, że to Stefanie. Zaprosiła mnie do siebie popływać. Zgodziłam się i wzięłam potrzebne rzeczy. Zajrzałam do pokoju Laury. Jeszcze spała. Mogłam się domyślić. W weekendy straszny z niej śpioch. Poszłam do domu mojej kuzynki. W domu została sama Laura, ponieważ rodzice poszli już do pracy. Przechodziłam właśnie koło domu Lynchów. Spojrzałam w tę stronę. Na masce samochodu leżał Riker grał na gitarze. Był ubrany tak. Gdy usłyszał kroki usiadł i popatrzył w moją stronę. Chyba lekko się zdziwił. Nie dziwię się. Wczoraj byłam w szpitalu, a już dziś idę sobie chodnikiem. Słyszałam od dziewczyn i Mitchella, że był w szpitalu. Szybko odwróciłam głowę w inną stronę, a on znów położył się na masce samochodu i zaczął grać. Widziałam jednak jak kątem oka obserwował mnie. Gdy weszłam na podwórko Scottów przestałam spoglądać na Rikera, ale zapewne zdziwił się, że zadzwoniłam do drzwi jego sąsiadów. Po chwili drzwi Scottów się otworzyły, a za progiem stała Elizabeth.
- Van!!!-krzyknęła i przytuliła mnie z całej siły.
- Liz!!-powiedziałam i odwzajemniłam gest.
Mała puściła mnie,a po chwili w drzwiach stanęła Stefanie.
- Van!!- powiedziała i zrobiła to samo co jej siostra.
- Stefie!!-krzyknęłam.
- Jak my się dawno nie widziałyśmy.-powiedziała Lizy.- Pójdziesz ze mną na spacer? Proszę. Bo dziewczyny nigdy nie chcą ze mną pójść.
- Ok. To Stefie za chwilę przyjdziemy.-zgodziłam się.
Złapałam Lizy za rękę i wyszłyśmy z posesji Scottów. Mała chciała iść w stronę gdzie mieszkali Lynchowie. Gdy przechodziłyśmy koło ich domu Liz spojrzała na siedzącego chłopaka i zaczęła piszczeć:
-Aaaaaaaa!!
Uświadomiłam sobie nagle, że kilka dni temu gdy rozmawiałam z małą przez telefon powiedziała mi, że jest fanką zespołu R5. Lizy pociągnęła mnie w stronę Rikera, a ja zastanawiałam się, czemu na jego miejscu nie siedzi na przykład Ross czy Rocky. Gdy stałyśmy już przed chłopakiem Liz krzyczała:
- Riker Lynch, Riker Lynch!!
- Fanka.-powiedziałam krótko gdy mała skończyła krzyczeć.
- Czyli mam rozumieć, że tylko ty z twojej rodziny mnie nie lubisz?-zapytał.
- Może... To moja kuzynka Elizabeth... To może dasz jej autograf...-zaczęłam- kotku.-dodałam uśmiechając się łobuzersko.
- Hej Elizabeth. Van masz coś do pisania i jakąś kartkę?
- Tak.-powiedziałam podając mu niebieski długopis i kartkę.
- Ooo. Jakie to słodkie. Dalej pamiętasz jaki jest mój ulubiony kolor.-powiedział i podał Lizy podpisany papier.
- Yyy. Wzięłam pierwszy lepszy- broniłam się słabo.
- Jasne, jasne-teraz to on miał łobuzerski uśmiech.
- Spiep***j człowieku.-powiedziałam mu na ucho.- Chodź Liz. Stefanie będzie się martwić.-dodałam kierując te słowa do Elizy.
- Już??- zapytała smutna.
- Nie przejmuj się kotku. Jeszcze kiedyś poznasz całe R5 i Rylanda. Przecież mieszkacie po sąsiedzku.- powiedziałam- Nie zazdroszczę ci Rikera.-dodałam tak, żeby nie usłyszała. Za to chłopak usłyszał.
Poszłyśmy do domu. Tam czekała na nas Stefie. Poszłam do łazienki i przebrałam się w strój kąpielowy.
W salonie zastałam również przebraną Stefie.
I Lizy.
Poszłyśmy za dom gdzie był basen. Postanowiłyśmy nie pływać tylko się opalać. Długo to jednak nie trwało, bo na podwórku Lynchów rozległo się trzaskanie drzwiami. Spojrzałyśmy w tamtą stronę i zobaczyłyśmy: Rylanda w granatowych kąpielówkach, Rossa w żółtych, Rockiego w jasnozielonych, Ratliffa w ciemnozielonych i Rikera w różowych. Tak w różowych. I to tak mocno różowych, że można było oślepnąć. Zaczęli się wygłupiać. Stefie patrzyła na nich jak zahipnotyzowana.
- No gadaj, który ci się podoba? - zapytałam.
- Żaden. Po prostu patrzę- zaczęła, ale popatrzyłam na nią wzrokiem ,,Mnie nie oszukasz" i zaczęła mówić- No dobra. Ten w jasnozielonych kąpielówkach.
Wstałam i podeszłam do ogrodzenia.
- Hej chłopaki.-powiedziałam, a oni na mnie spojrzeli.-Chcecie poznać moje kuzynki?
-Hej Van. Jasne już idziemy. Możemy przyjść z Ryd i naszą rodziną?
- Jasne.-powiedziałam i wróciłam do dziewczyn.- Widzisz. Mówiłam, że poznasz R5.-skierowałam te słowa do Liz.
Po chwili pojawiło się dziewięć osób. Wśród nich byli Bridgit i Jason.
- Van!!!-krzyknął mały, wskoczył mi w ramiona i przytulił, a ja odwzajemniłam jego gest.
- Hej Jason. Hej Bridgit.-powiedziałam gdy chłopak mnie puścił.
- Yyy. To wy się znacie??-zapytał Riker.
- To moi sąsiedzi geniuszu.-odpowiedziałam sarkastycznie.
- No więc to jest Leo.- powiedziała Rydel pokazując szatyna średniego wzrostu.
- Cześć. A teraz poznajcie moje kuzynki.- Stefanie-pokazałam starszą- i Elizabeth... wasza fanka-powiedziałam pokazując na młodszą.- To Rydel, Ryland, Ross, Ellington, Riker i Rocky. Jak widzę resztę już znacie.
Gdy mówiłam ich imiona każdy mówił ,,Hej". Wszyscy usiedli koło basenu i zaczęli rozmawiać. Po 30 minutach już wiedzieliśmy o sobie większość rzeczy. Później zadzwonił mój telefon. Dzwonił Mitchell. Odeszłam na bok i odebrałam.
- Hej kotku. Może pójdziemy gdzieś dziś?-zapytał.
- Hej. Przykro mi, ale dziś się nie spotkamy. Jestem teraz u rodziny, a później muszę porozmawiać o czymś z Laurą. Ale możemy spotkać się kiedy indziej.
- Dobra to pa.-powiedział i się rozłączył.
Odwróciłam się i wpadłam na kogoś. Był to Riker. Wstałam z chłopaka zdenerwowana.
- Czemu podsłuchujesz moje rozmowy??
- Masz do mnie pretensje? To ty na mnie lecisz.-zaśmiał się.
- Chyba cię pogięło.
- Wiesz jaki masz problem? Nie znosisz krytyki.
- Jakbym jej słuchała tyle razy co ty to pewnie bym nie wytrzymała.-powiedziałam skruszona.
- Ja przynajmniej jestem przystojny.
- Nie będę z tobą dyskutować.
- Czemu? Bo przegrasz?-zapytał z triumfalną miną.
- Nie. Boję się, że nie wytrzymam.
- Co? O.o
- Serio chcesz wiedzieć?-zapytałam.
- Tak.
- Ok. Boję się, że nie wytrzymam i...-powiedziałam uwodzicielsko. Jego mina O.O.Bezcenne.- Zrobię to.-dokończyłam i popchnęłam go do basenu.
Nie spodziewał się. Zaczął się topić. Wskoczyłam do basenu i podpłynęłam do niego. W tej chwili on złapał mnie w pasie i zaczął przytulać.
- Popie******y debil!!!-krzyknęłam i wyszłam z basenu.
- Bałaś się o mnie.-powiedział z łobuzerskim uśmiechem na twarzy i również wyszedł z basenu.
- Jesteś chory.- krzyknęłam i dałam mu z liścia.
Przestałam nad sobą panować. Wszyscy na nas patrzyli od początku kłótni. Ich miny OoO. Pobiegłam po swoje rzeczy, przebrałam się w łazience. Riker cały czas walił w drzwi. Gdy się przebrałam otworzyłam drzwi na oścież i walnęłam nimi Rikera w nos. Zdenerwowana wróciłam do domu. Tam zastałam Laurę, a adrenalina mi trochę opadła. Pobiegłam do pokoju i zaczęłam płakać. Sama nie wiem czemu płakałam. Może dla tego, że przyjaźniłam się z takim idiotą. Około 10.00 przestałam płakać i poszłam do łazienki poprawić makijaż i uczesać włosy. Później poszłam do salonu i usiadłam na kanapie obok Laury. Zapytała mnie gdzie byłam i czemu przyszłam taka zdenerwowana. Opowiedziałam jej o wszystkim co się dziś działo. Oglądałyśmy telewizję do 13.00. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Przypomniałam sobie, że mieli przyjść Lynchowie. Aż się zagotowałam myśląc, że będzie z nimi ten debil. Poszłam do drzwi. Gdy je otworzyłam zobaczyłam Rikera uśmiechającego się od ucha do ucha.
- Bolało?-zaśmiałam się.
- A jak myślisz kotku?-odpowiedział.
- Jeszcze raz powiesz do mnie kotku, a nie ręczę za siebie.-powiedziałam.
- Kotku.-odpowiedział.
Zrobiłam krok do przodu, ale ktoś mnie zatrzymał. Była to Rydel, która weszła pomiędzy mnie a Rikera.
- Wejdźcie.-powiedziałam i wpuściłam ich do środka.- To Ross ty idź do salonu, a my musimy jeszcze porozmawiać.
Gdy chłopak wykonał mój rozkaz poszliśmy do mojego pokoju i zaczęliśmy rozmyślać co im powiemy. W końcu wymyśliliśmy. Podeszłam jeszcze do szafki i wyciągnęłam kilka płyt. Zeszliśmy do salonu. Tam ujrzeliśmy Rossa i Laurę rozmawiających ze sobą w najlepsze.
- Siadajcie powiedziałam do reszty i usiedliśmy na wolnych miejscach. Usiadłam koło Rydel i Rockiego. Ale Riker wepchał się między mnie i szatyna więc teraz siedziałam między Rydel i Rikerem.
- Co ty robisz? Masz tyle miejsca. Musisz siadać tu?- zapytałam.
- Tak. A co?-odpowiedział.
Już miałam powiedzieć coś niemiłego, ale Ryd mi przerwała.
- Możecie przestać się kłócić. To wasza druga kłótnia dzisiaj. Dajcie już spokój.
- Ok.-odpowiedzieliśmy razem.
-----------------------------------------------------------------------------------
Cześć. Jak już napisałam. Rozdział dodaje jednak dziś. Trochę mi się nie podoba, ale cóż. No więc. Po pierwsze. Sorry za niektóre zwroty. Chyba wiecie o które chodzi, ale miałam ochotę na coś mocnego, a nie tylko na takie teksty jak wtedy gdy Ross i Laura się kłócili. Po drugie. Wiem, że trochę się spóźniłam, ale znacie powód. Po trzecie. Wiem co mniej więcej będzie w następnym rozdziale, ale jeszcze wam nie powiem, bo nie wiem jak długi mi wyjdzie. To chyba tyle. A i proszę o komentarze. To mi pomaga.
Efelin♥
czwartek, 24 października 2013
Zmiana planów. I ,,Co w następnym rozdziale."
No hej. Mała zmiana planów :) Rozdział prawie napisany, więc wstawię go jutro lub w sobotę. A teraz co tam będzie.
-------------------------------------------------------------------------
Następnego dnia Vanessa odwiedza swoje kuzynki. Najmłodsza z nich chce iść na spacer. Liz spotka na przechadzce jednego z członków swojego ulubionego zespołu. Dostaje od niego autograf. Gdy dziewczyny wróciły do domu Scottów postanowiły się poopalać. Vanessa przedstawia kuzynkom Lynchów i razem spędzają czas na rozmowie. Później do Van dzwoni chłopak. Gdy kończy z nim rozmawiać odkrywa, że ktoś ją podsłuchuje. Odbywa z tą osobą kłótnię. Później zdenerwowana wraca do domu i tam zaczyna płakać. Po kilku godzinach do domu rodziny Marano przychodzą Lynchowie.
---------------------------------------------------------------------------------------------
Efelin♥
-------------------------------------------------------------------------
Następnego dnia Vanessa odwiedza swoje kuzynki. Najmłodsza z nich chce iść na spacer. Liz spotka na przechadzce jednego z członków swojego ulubionego zespołu. Dostaje od niego autograf. Gdy dziewczyny wróciły do domu Scottów postanowiły się poopalać. Vanessa przedstawia kuzynkom Lynchów i razem spędzają czas na rozmowie. Później do Van dzwoni chłopak. Gdy kończy z nim rozmawiać odkrywa, że ktoś ją podsłuchuje. Odbywa z tą osobą kłótnię. Później zdenerwowana wraca do domu i tam zaczyna płakać. Po kilku godzinach do domu rodziny Marano przychodzą Lynchowie.
---------------------------------------------------------------------------------------------
Efelin♥
środa, 23 października 2013
Bardzo mi przykro i przepraszam.
Przepraszam
Cześć ludzie. Przykro mi, ale w tym tygodniu prawdopodobnie nie będzie rozdziału. Powód? Napisałam już dawno większość rozdziału, ale usunął mi się! :'(
Wyszedł mi nawet fajny. Na pewno mi tak nie wyjdzie drugi raz. Więc w tym tygodniu nie będzie rozdziału. Muszę dojść do siebie. Po za tym mam ogromnego lenia od czasu usunięcia się tego rozdziału. Muszę pisać wszystko od nowa. Przykro mi.
Efelin♥
niedziela, 20 października 2013
Uwaga #R5ers!!!!!!!!!!!!!!!
UWAGA #R5ers!
W niedziele (20.10) o godzinie 18.00 na twitterze odbędzie się kolejna akacja #R5ComeToPoland. Musimy się sprężać, bo 23 października mają być wybrane państwa do trasy koncertowej w przyszłym roku, a my MUSIMY być wśród nich! Proszę, zachęcacie innych do tego spamu, podawajcie dalej, piszcie o tej akcji na tt albo blogach, SPAMUJCIE. Akcja musi się udać, to jest nasza szansa! Do dzieła! Liczę na was #R5family!
Ps. Piszcie o tej akcji na swoich blogach, tt, fb wszędzie gdzie się tylko da.Wiem, że to już kolejna taka akcja, ale musi nam się udać ściągnąć ich do Polski, a mamy już niewiele czasu, więc musimy dać z siebie więcej niż dotychczas. Niech to będzie największy i najdłuższy spam. Spamujmy jak najdłużej. Wierze w nas.
W niedziele (20.10) o godzinie 18.00 na twitterze odbędzie się kolejna akacja #R5ComeToPoland. Musimy się sprężać, bo 23 października mają być wybrane państwa do trasy koncertowej w przyszłym roku, a my MUSIMY być wśród nich! Proszę, zachęcacie innych do tego spamu, podawajcie dalej, piszcie o tej akcji na tt albo blogach, SPAMUJCIE. Akcja musi się udać, to jest nasza szansa! Do dzieła! Liczę na was #R5family!
Ps. Piszcie o tej akcji na swoich blogach, tt, fb wszędzie gdzie się tylko da.Wiem, że to już kolejna taka akcja, ale musi nam się udać ściągnąć ich do Polski, a mamy już niewiele czasu, więc musimy dać z siebie więcej niż dotychczas. Niech to będzie największy i najdłuższy spam. Spamujmy jak najdłużej. Wierze w nas.
Sorki, że napisałam o tym tak późno, ale nie miałam jak wejść na kompa.
Efelin♥
czwartek, 17 października 2013
Rozdział 12
Rozdział 12
*Oczami Vanessy*
Następnego dniaNastępnego dnia wstałam o 7.00. Poszłam do łazienki i tam wykonałam poranne czynności. Ubrałam się w to, bo było bardzo ciepło.
Zrobiłam śniadanie. Gdy je zjadłam przyszła Laura. Zjadła swoją porcję, pożegnała się ze mną i wyszła. Postanowiłam zadzwonić do Rydel. Chciałam z nią porozmawiać nie tylko w sprawie kłótni z jej bratem, ale o ważniejszej rzeczy. Mam przyjść do niej o 12.00. Wtedy Rikera nie będzie w domu. Zostało mi jeszcze trochę czasu. Postanowiłam pooglądać jeszcze telewizje. Gdy film, który oglądałam się skończył wyszłam z domu. O 12.00 byłam u Lynchów. Zadzwoniłam do drzwi. Po chwili drzwi się otworzyły, a za nimi stała Ryd. Zaprosiła mnie do środka. Usiadłyśmy na kanapie w salonie.
- Słuchaj Rydel. Chodzi o to, że powinniśmy im powiedzieć. Oni mają prawo wiedzieć.-powiedziałam.
- Wiesz, że myślałam o tym rano i również chciałam ci to powiedzieć?-powiedziała.
- To świetnie. Kiedy im powiemy?-zapytałam.
- Wieszzzzzz? Sądzę, że powinniśmy powiedzieć im wszyscy. Oprócz oczywiście naszych rodziców.-powiedziała nieśmiało Rydel. Jako jedna z niewielu wiedziała o mojej kłótni z blondynem.
- Chyba masz rację. Ale jakbym chciała mu przyłożyć to masz mnie powstrzymać. Najlepiej weź sobie kogoś do pomocy. Wiesz jaka potrafię być gdy jestem wściekła.
- Oj tak. Wiem.-zaśmiała się Delly.- Co ty na to żebyśmy obejrzały te filmy?
- Jestem za.- powiedziałam.
- Hej Ell.-powiedziała Rydel gdy do pokoju wszedł Ratliff.
- Hej.-odpowiedział.
- Może chcesz się do nas przyłączyć?-zapytałam.
- Jasne.
Oglądaliśmy we trójkę filmy z dzieciństwa. Nagle pojawiła się scena przed moim pocałunkiem. Wzięłam pilota i przewinęłam o kilka minut. Byłam za bardzo zła, żeby to oglądać.
*Oczami Rikera*
Przyszedłem do domu kilka minut wcześniej. Chciałem wejść do salonu, ale usłyszałem głos Vanessy. Postanowiłem zobaczyć co dzieje się w salonie. Schowałem się za kotarą i parzyłem.Zauważyłem Ryd, Vanessę i Ella. Oglądali filmy z naszego dzieciństwa. Patrzyłem na ekran jakiś czas. Nagle była scena pocałunku Vanessy. Brunetka przewinęła kilka minut do przodu. Poczułem się dziwnie. Wyszedłem na korytarz. Postanowiłem udawać, że dopiero teraz przyszedłem. Otworzyłem drzwi na zewnątrz i trzasnąłem nimi wystarczająco głośno żeby mnie usłyszeli w salonie. Wszedłem do salonu. Wszyscy obrócili głowy w moją stronę, Udałem zaskoczonego tym, że zobaczyłem Vanessę. Spojrzałem na ekran i jeszcze bardziej się zdziwiłem. Wiedziałem, że cała trójka na mnie patrzy. Popatrzyłem jeszcze raz na nich i wyszedłem bez słowa z pomieszczenia. Udałem się do sali na próby. Wziąłem moją gitarę. Grając myślałem nad tym, że dobrze zagrałem, bo nie domyślili się. Po chwili usłyszałem na górze.
- Van może powiesz to z nami Rikerowi?-zapytał Ell.
- Wiesz wolę nie. Pokłóciliśmy się.- odpowiedziała mu Vanessa.
- Aha. Rozumiem. No to cześć.
- Cześć.
Usłyszałem jak drzwi się zamykały. Po kilku minutach do sali weszła Rydel, a za nią Ell.
- Hej Rik.-powiedział chłopak.
- Cześć.-odpowiedziałem.
- Słuchaj. postanowiliśmy powiedzieć Rossowi i Laurze prawdę.-powiedziała Ryd.
- No macie rację. Oni mają prawo wiedzieć.-zgodziłem się z nimi.
- Ty wiesz, że Vanessa to wymyśliła i powiedziała dokładnie to co ty przed chwilą.-oznajmiła dziewczyna.
- No i co z tego. Po co mi mówicie o Vanessie?! Nie rozumiecie, że jej nie lubię?!-krzyknąłem.
- Ta, jasne. Ok to my idziemy.-powiedział Ratliff i pociągnął za sobą moja siostrę.
Zostałem sam ze swoimi myślami. Postanowiłem pójść do pokoju. Gdy już tam byłem zamknąłem drzwi na klucz, by nikt mi nie przeszkadzał.
*Oczami Laury*
Stałam koło mojej szafki i rozmyślałam. Dopiero teraz przypomniałam sobie, że za tydzień moja siostra ma urodziny. Później urodziny Rockiego, Rikera, a na końcu listopada moje.
- No, a pod koniec grudnia moje.- usłyszałam głos za sobą.
Odwróciłam się i zobaczyłam Rossa.
- Yyy.-powiedziałam.
- Myślałaś na głos.-wytłumaczył.
- Aha.-uśmiechnęłam się.-Muszę już iść na lekcje. Tobie też radzę.
Lekcje minęły spokojnie. Później poszłam do domu z moją paczką. Gdy weszłam do środka zastałam Vanessę w salonie.
- Hej.-powiedziałam.
- Hej. Jutro przyjdą Lynchowie. Masz być w domu.-oznajmiła,
- Ok. Co?? Riker też będzie??- zapytałam.
- Tak.-odpowiedziała krótko.
Było widać, że nie chce o nim mówić więc poszłam do mojego pokoju. Tam odrobiłam lekcje. Postanowiłam wyjść gdzieś z dziewczynami. Umówiłyśmy się w galerii. Gdy doszłam były tam już wszystkie. Czyli Raini, Bridgit, Bella i Zendaya. Poszłyśmy na lody. Opowiedziałam im o wszystkim co się działo. Podobnie one. Były bardzo zdziwione tym, że Ross i Calum grają w tym serialu co my. Później poszłyśmy na kręgle. Grałyśmy tak już godzinę gdy do kręgielni weszło BT. Zobaczyli nas i od razu podeszli. Zaproponowali, żebyśmy zagrali razem. Zgodziłyśmy się. Graliśmy razem godzinę. Nagle zadzwonił mój telefon. Dzwoniła Vanessa. Chciała, żebym już wracała. Podeszłam do reszty i powiedziałam, że muszę już iść. Teraz zadzwonił telefon Rossa. Gdy skończył rozmawiać podszedł do nas i powiedział, że zaraz przyjeżdża po niego Riker i, żebym pojechała z nimi. Nie chciałam się zgodzić, ale gdy przyjechał Rik to obaj mnie przekonywali więc się zgodziłam. Wsiedliśmy do samochodu. ( Zapomniałam powiedzieć jak wygląda samochód Rikera -od autorki)Wyglądał on tak.
Podczas jazdy rozmawialiśmy. Gdy dojechaliśmy pod mój dom zaprosiłam ich, ale odmówili. Ross nie odrobił jeszcze lekcji, a Riker po prostu nie miał ochoty spotkać Vanessy. Wysiadłam z samochodu i poszłam do domu. Zastałam tam Vanessę, która wyglądała bardzo blado. Podeszłam do niej i przywitałam się. Gdy dziewczyna chciała usiąść na kanapie zemdlała. Sprawdziłam czy wszystko w porządku. Okazało się, że straciła przytomność. Zadzwoniłam po karetkę. Gdy przyjechała pojechałam do szpitala razem z Van. Kiedy byliśmy na miejscu zabrali Van na jakąś salę i nie pozwolili mi do niej wejść. Zadzwoniłam do Rydel, żeby nie martwić rodziców, którzy musieli gdzieś wyjechać. Gdy skończyłam rozmawiać z dziewczyną zadzwoniłam do Mitchella. Po kilku minutach w szpitalu zjawiła się Ryd razem z Rikerem. Zdziwiłam się gdy go zobaczyłam.
- Cześć.- powiedziałam- Riker co ci się stało??-dodałam gdy zobaczyłam siniaki na rękach chłopaka.
- Cześć.- zaczęła Rydel- Haha. Rikuś spadł ze schodów. Mówiłam mamie, że muszę jechać do szpitala, bo coś się stało mojej przyjaciółce Vanessie, a on akurat szedł po schodach i to usłyszał. Po chwili usłyszałam huk. Pobiegłam pod schody i patrze, a on leży na ziemi.- dokończyła i obie zaczęłyśmy się śmiać.
Gdy skończyłyśmy przyszedł Mitchell.
- Rydel ja muszę jechać do domu, bo zapomniałem zamknąć pokój na klucz. Chłopaki będą mi znowu grzebać w rzeczach.- powiedział Riker.-Jakby coś to dzwoń.-dodał i sobie poszedł.
Wszyscy lekko się zdziwiliśmy jego zachowaniem. Usiedliśmy na krzesłach i czekaliśmy. Po dziesięciu minutach przyszedł lekarz. Powiedział nam, że wszystko jest już dobrze. Po prostu moja siostra miała przez te kilka dni wiele stresu. Mogliśmy zabrać ją do domu. Postanowiłam, że Mitchell pojedzie z moją siostrą, a ja jeszcze przejdę się z Rydel i ją odprowadzę. Chciałam, żeby Van i jej chłopak pobyli trochę sami. Poszłyśmy z Ryd. Spacerowałyśmy jakieś 30 minut, aż doszłyśmy do jej domu. Zaciągnęła mnie do środka, bo nie chciałam wejść. Gdy byliśmy już w środku poszłyśmy do salonu. Tak zastałyśmy chłopaków grających w jakąś grę. Gdy weszliśmy spojrzeli na nas.
- Delly? Lau? Szłyście tu ze szpitala??-zapytał Riker.
- Tak. A co?-zapytała blondynka.
- Mogłyście zadzwonić. Przyjechał bym po was.
- Chciałyśmy się przejść.-odpowiedziałam.
- Co z Vanessą- zapytał Rocky.
- Już dobrze. Lekarz powiedział, że miała dużo stresu przez te kilka dni.-powiedziała Rydel patrząc na swojego starszego brata.
- To dobrze. Martwiliśmy się o nią.-oznajmił RyRy.
- Ja już muszę iść. Pewnie Van się martwi.- powiedziałam.
- Poczekaj!-krzyknął Rik.- Podwiozę cię. Jest już późno.I nie masz nic do gadania.
Wsiedliśmy do samochodu. Przed domem byliśmy po dwóch minutach.
- Opłacało ci się mnie podwozić?-zapytałam z wyrzutem.
- Tak. Yyy. Kogo to samochód?- zapytał blondyn.
- Mitchella. A co?
- A nic. Tak pytam. Pa.-powiedział i odjechał.
Zachowywał się dziwnie. Weszłam do domu akurat wtedy gdy Mitchell wychodził. Poszłam do łazienki, umyłam się i przebrałam się w piżamę. Poszłam do pokoju Van. Okazało się, że już śpi. Poszłam do siebie. Położyłam się na łóżku i zasnęłam.
----------------------------------------------------------------------
No hej. C robicie? Braliście udział w ostatniej akcji? Ja niestety nie.*_* Więc napisałam rozdział. Nie mam czasu się rozpisywać. To chyba tyle.
Efelin♥
Subskrybuj:
Posty (Atom)









